O autorze
Postanowiliśmy wyjechać, zobaczyć świat. Tyle, ile się da! Na blogu dzielimy się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, czy zdjęciami.
https://www.facebook.com/koniecswiata4/

Koniec świata... i co dalej?

12 miesięcy, 12 krajów, 12 nowych flag
12 miesięcy, 12 krajów, 12 nowych flag
Właśnie siedzimy na lotnisku i czekamy na powrót do domu, a ja nie do końca wiem co napisać.

Plączą mi się myśli. Opisywać Tajlandię? Jest już milion przewodników i opinii w internecie; północ biedniejsza, ale ludzie bardziej uprzejmi i uśmiechnięci, południe zblazowane i na wskroś turystyczne. Jest tu czyściej niż w Wietnamie, niby lepiej, ale w naszej opinii mniej prawdziwie. Ludzie tu są gburowaci i niezaradni, patrzą na nas jak na chodzące portfele (przypomina się Peru). Z resztą, co tam Tajlandia, przecież za 24 godziny będziemy w Warszawie.

Właśnie siedzimy na lotnisku i czekamy na powrót do domu. 368 dni poza granicami. Staraliśmy się odciąć od informacji płynących z naszego kraju – czasem się udawało, czasem nie. Podobno nastroje takie sobie, ludzie się nie lubią. Ostatnie dwa tygodnie błądzimy myślami pomiędzy Azją, a Europą. Niby próbujemy zwiedzać i cieszyć się ostatnimi chwilami, ale z drugiej strony rozmyślamy, czy po powrocie będziemy mieli co na siebie założyć, bo już nie pamiętamy, co zostawiliśmy w szafie. Mój obecny świat składa się z kilku par majtek, pary dżinsów, bluzy, kurtki, spodenek i kilku „tiszertów”. To wszystko wyświechtane, dziurawe, znoszone. To wszystko, czego mi potrzeba.

Właśnie siedzimy na lotnisku i czekamy na powrót do domu. Tylko co w tym domu? Teraz jesteśmy podróżnikami, ale co potem? Póki co obydwoje jesteśmy bezrobotni, spłukani (a wręcz zapożyczeni), ale ja już w czwartek mam rozmowę o pracę. Mam pewne obawy, ale skoro daliśmy sobie radę w Boliwii, to damy nad Wisłą, prawda?

Właśnie siedzimy na lotnisku i czekamy na powrót do domu. Dwanaście miesięcy, dwanaście krajów. Niby dużo, a nam mało. Chciałoby się jeszcze, tylko sił już brak, tak samo z resztą jak pieniędzy. Nie żałuję ani jednej chwili, ani jednej wydanej złotówki. Jestem wypełniony mieszanką smutku i przygnębienia z nagłymi napadami euforii i radości. Denerwuje mnie ta pieprzona polityka…, mmmmmm, pierogi ruskie mojej babci…

Właśnie siedzimy na lotnisku i czekamy na powrót do domu. Ale przed nami jeszcze jedna przygoda! Jedziemy do dziwnego kraju położonego w centralnej Europie. Kraju słynącego z gościnności, ale też z narzekania. Kraju goniącego zachód, a jednocześnie zawieszonego w czasie. Ten kraj to Polska. Relacja i pierwsze wrażenia już wkrótce! Dobrze, że zaczyna się wiosna, może znowu zobaczę bociany.

Jędrek
Trwa ładowanie komentarzy...