O autorze
Postanowiliśmy wyjechać, zobaczyć świat. Tyle, ile się da! Na blogu dzielimy się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, czy zdjęciami.
https://www.facebook.com/koniecswiata4/

Kraina nad Wisłą

Kazimierz Dolny
Kazimierz Dolny
Cztery tygodnie w kraju nad Wisłą. Trochę na to czekaliśmy, trochę nie chcieliśmy tu wracać. Jakie są wrażenia po roku za granicami? Mieszane. Bo Polska jest mieszanką.

Z jednej strony zadbane skwery, z drugiej śmieci w lasach i przy drogach. Z jednej strony gościnni ludzie, z drugiej gbury. Z jednej strony góry, z drugiej morze. Mam wrażenie, że nasz kraj jest zawieszony pomiędzy rozwiniętym Zachodem, a innymi, nieco uwstecznionymi cywilizacjami. Oto kilka przykładów: marihuana. Palą ją wszyscy, wszędzie i nigdzie nie jest to karane, nawet jeśli nie jest legalne (oczywiście poza kilkoma skrajnościami jak np. Malezja). Tylko u nas ściga się palaczy jak przestępców, skazując ich na surowe wyroki i wysokie kary finansowe. W takim Wietnamie nikt się tym nie przejmuje, podobnie jak w Nowej Zelandii.

Kiedyś szedłem sobie o godzinie 23 pustymi ulicami Warszawy. Ponieważ w zasięgu wzroku nie było żadnego samochodu, postanowiłem przejść na czerwonym świetle. Oczywiście spod kamienia wyrósł patrol policji i z satysfakcją wręczył mi mandat na 100 zł. Dlaczego? Przecież nikomu nie przeszkadzałem, niczym nie ryzykowałem. Znowu: w Kostaryce mają takie przewinienie w nosie, tak samo jak w USA, a w Ho Chi Minh można przejść z jednego końca miasta na drugie, przekraczając masę ulic bez zatrzymywania.

Osobiście cieszę się, że jesteśmy w Unii. Nasz kraj bardzo się rozwinął przez ostatnie 10 lat. Jednak ilość przepisów, znaków ostrzegawczych i innych regulacji jest przytłaczająca. W moim bloku jest instrukcja obsługi windy w środku kabiny, rozpisana na kartce A4 urzędowym językiem. Serio??? Znasz kogoś, kto nie umie jeździć windą?

Parę dni po powrocie poszedłem zapisać się do bezrobotnych, żeby mieć ubezpieczenie. Byłem zaskoczony tym, jak szybko i miło byłem obsłużony. Pomyślałem sobie: „Kurczę! Nawet ludzie przez ten rok zmienili się na lepsze!” Kiedy wróciłem pod zaparkowany pod starą kamienicą samochód miałem wygiętą tylną wycieraczkę, powykręcane lusterka, złamaną antenkę, a przednią szybę obryzganą jakimś sosem. Widocznie komuś się nie spodobało, że obcy parkuje pod oknami. Cóż, chyba jednak nie wszyscy się zmienili…

I taka właśnie jest ta Polska nasza. Kraj rozdarty między smutną przeszłością, a świetlaną przyszłością; miedzy wesołymi i światłymi ludźmi, a patologią; między dążeniem do wolności, a milionami ograniczających przepisów. A my nie wiedzieć czemu nie możemy się zdecydować, w którym kierunku mamy iść.

Powroty nie należą do łatwych zadań. Przez pierwsze dni nie bardzo wiedzieliśmy co się wokół nas dzieje – strasznie dużo ludzi, wszyscy coś od nas chcą i do tego mówią po Polsku! Swoją drogą do dziś, gdy słyszymy polski na ulicy, wśród przechodniów, to reagujemy zaskoczeniem.
Niemniej czas bezpośrednio po powrocie przepełniony jest radością i wielkim spokojem ducha. Choć nie wszystko potoczyło się zgodnie z naszymi założeniami sprzed wyjazdu to dystans jakiego nabraliśmy, spokój z jakim podchodzimy do codzienności są tak mocne, że bliscy nie do końca nas rozpoznają. Zadanie na przyszłość – utrzymać tę pogodę ducha i błogość, oby już na zawsze.

Mimo że widzieliśmy wiele pięknych miejsc, to Polska wczesną wiosną jest absolutnie przepiękną krainą. Na razie obydwoje nie mamy pracy, dzięki czemu spędzamy dużo czasu poza domem, spacerując po lasach i polach na przedmieściach Warszawy oraz w przecudownym Kazimierzu Dolnym. Ptaszki ćwierkają, kwiatki pachną, pszczoły wesoło bzyczą… Jeszcze jest za zimno, żeby ruszyć w teren z namiotem, ale na pewno niedługo gdzieś wyjedziemy, bo już zaczyna nas nosić. Mówią „cudze chwalicie, swego nie znacie” – dlatego tym razem chcemy lepiej poznać nasz kraj. Szczególnie, że Polska naprawdę ma się czym pochwalić.

Jędrek (i trochę Marta)
Trwa ładowanie komentarzy...